Reklama

REKLAMY

Reklama
Reklama

Felietony prześlij felieton


Ocena:
Karol de Prevot to XVIII-wieczny malarz, o którym praktycznie nic nie wiadomo. Pochodził z Włoch, choć swoje życie związał z Sandomierzem, a przynajmniej jego część, aż do śmierci w 1737 roku. Głównie zasłynął z obrazów, które namalował dla miejscowej bazyliki katedralnej pw. Narodzenia Najświętszej Maryi Panny. Największym jego dziełem jest cykl dwunastu malowideł, które tworzą, swego rodzaju, kalendarium męczenników pierwszych wieków chrześcijaństwa. Śmierć przerwała jego prace, ale rozpoczęte dzieło dokończył lwowski malarz – Józef Sroczyński. Jednak najbardziej znane jego prace to rzeź ludności Sandomierza przez Tatarów oraz mord rytualny. Ten drugi do dzisiejszego dnia wywołuje ogromne kontrowersje.

W Encyklopedii Powszechnej Samuela Orgelbranda z 1902 roku, czytamy, iż słowo Prevot (fr.) oznacza profosa, proboszcza, przełożonego, który w dawnej Francji sprawował najwyższy urząd policyjny w państwie. Nie wnosi nam to zbyt wiele do samej osoby malarza, choć na pierwszy rzut oka widać, że być może nasz Włoch mógł mieć francuskie korzenie.

Wracamy jednak do tematu obrazów. W sandomierskim kościele św. Pawła również znajdują się trzy kontrowersyjne obrazy pędzla Prevota, przedstawiające rzekome mordy rytualne. Te jednak nie wzbudzają takich emocji, jak ten znajdujący się w katedrze.

Zleceniodawcą, tych mrożących krew w żyłach scen, znajdujących się na płótnie, był archidiakon sandomierski ks. Stefan Żuchowski. Postać, która na kartach historii zapisała się bardzo negatywnie. Najpierw wytaczał absurdalne procesy jezuitom, które ciągnęły się latami. Ostatecznie poniósł zasłużoną klęskę, stosownym wyrokiem sądowym. Zacietrzewiony tym faktem, zaczął oskarżać Żydów o rzekome mordy rytualne na dzieciach chrześcijańskich i profanację hostii. Miało to miejsce w 1698 oraz w latach 1710-1713. Niestety te procesy wygrywał, choć po stronie Żydów zeznawali starosta, wojewoda, a nawet jezuici. Takim sposobem stawał się właścicielem majątków, a w tym i kamienic znajdujących się w najbardziej atrakcyjnych miejscach Sandomierza. W to wszystko wpisał się negatywnie synod diecezji krakowskiej, który mianował ks. Żuchowskiego komisarzem do spraw żydowskich. Zajmować się miał tylko demaskowaniem rzekomych zbrodni. Arcydiakon jest również autorem dwóch książek „Odgłos Processów Kryminalnych na Żydach” oraz „Process Kryminalny o Niewinne Dziecię”.

Pierwsze oskarżenia o mordy rytualne w Europie pochodzą z XIII wieku. W Polsce, w połowie XVI wieku pojawiają się pierwsze konflikty na tle religijnym. Oskarżenia o profanacje hostii mają swoje podstawy w wierzeniach, że starozakonni niszcząc ją kontynuują tradycję pasyjną. Krew dziecka chrześcijańskiego miała natomiast służyć jako dodatek do macy; przemywania oczu ślepego noworodka, który dzięki tym zabiegom odzyskiwał wzrok czy wreszcie wykorzystywania po obrzędzie obrzezania. Szczególnie interesująca jest tu krew w macy, bo jak ona może mieć się z zasadami koszerności [sic!].

Na obrazie Karola de Prevot przedstawiono kilka scen, które w rezultacie mają stanowić jedną całość. Widzimy zatem scenę kuszenia dziecka prezentami i odkupienie od matki swojej latorośli. Następnie niemowlę znajduje się już w beczce do utaczania krwi, a jeden z Żydów w naczynie zbiera ten płyn ustrojowy. Ciekawostką jest fakt, że owa beczka została wymyślana przez chrześcijan i podczas dorocznego święta toczono w niej starozakonnego. Dopełnieniem tego absurdu (na obrazie) są rozczłonkowane części dziecka oraz pies, który je pożera. Joanna Tokarska-Bakir zbierając informację do swojej książki „Legendy o krwi. Antropologia przesądu” zapisała słowa, jakie wypowiedział przewodnik w sandomierskiej katedrze. Opowiadając o tym malowidle zasugerował, że jedyną wyimaginowaną sceną namalowaną przez Prevota jest pies [sic!]. Na koniec warto zwrócić uwagę, iż sam malarz również umieścił siebie na płótnie, choć w niecodzienny sposób. Z lewej strony widoczna jest dłoń z pędzlem, a poniżej część nogi (od kolana do stopy). Stwierdzić można zatem, iż artysta znajduje się w pozycji siedzącej i obserwując sceną maluje ją. Nie wpisuje się to pozytywnie w cały aspekt dotyczący oskarżeń.

A jaki jest zatem wątek gostyniński w zaistniałej sprawie? Otóż sceny przedstawione na obrazie miały swoje podłoże również na Mazowszu. Na kartach historii zapisanych jest pięć oskarżeń o rzekome mordy rytualne popełnione na dzieciach chrześcijańskich, na ziemi gostynińskiej. Wszystkie miały miejsce pod koniec XVI wieku. Ich lakoniczność nie pozwala do końca, na dokładne przeanalizowanie zaistniałych sytuacji. Nie wiemy także czy dochodziło do procesów i ewentualnie jakie wyroki zapadały.

Antysemicka literatura często tworzyła kolejne legendy, które powstawały na podwalinach już istniejących. Zmieniano tylko daty, osoby i miejsca; nakręcano tym samym spiralę absurdu. W XVII-wiecznym manuskrypcie, Piotr Hiacynt Pruszcz podał do wiadomości publicznej jedną z takich legend, która miała rozgrywać się w Gostyninie. Jednak kwerenda przeprowadzona przez Pawła Fijałkowskiego wykazała, iż Pruszcz powołał się na Załuskiego, który z kolei przytacza słowa świadka z epoki Mojeckiego, zeznającego jednak w sprawie Gostynia, a dodatkowo w zupełnie innych latach [sic!].

Szerokim echem odbiło się jedno z oskarżeń o zabójstwo na ziemi gostynińskiej. Interweniował w tej sprawie król Stefan Batory, który zabronił wszczynania jakichkolwiek procesów o rzekome mordy rytualne. Znając jednak realia panujące w ówczesnych czasach trzeba przyznać, że prawo nie zawsze było w podobnych sytuacjach respektowane, więc mogło dojść do procesu i wyroku.
Starozakonnych często poddawano torturom, ażeby przyznawali się do zarzucanych im czynów. Odnotowano taki przypadek również w Gostyninie, w 1595 roku, gdzie podczas celowego zadawania cierpień fizycznych, dwóch podejrzanych Żydów zmarło.

Zdaje się, że te odległe wydarzenia są zamierzchłą historią i nie mają racji bytu we współczesnym świecie. Wspomnieć jednak należy pogromy na Żydach, które rozegrały się po II wojnie światowej (m.in. w Kielcach i Krakowie) i dotyczyły tych samych oskarżeń. Joanna Tokarska-Bakir zebrała współcześnie około stu legend na ten temat, które nadal są żywe wśród społeczności lokalnych. Jak więc zatem to wszystko wygląda na tle obrazu Karola de Prevot? Liczne kontrowersje spowodowały, że malowidło w sandomierskiej katedrze zasłonięto kotarą, na środku której powieszono obraz z wizerunkiem Jana Pawła II.

Krzysztof Zadrożny

Dodaj komentarz

1. Dodając komentarz akceptujesz regulamin serwisu.
2. Komentarze publikowane są po akceptacji moderatora.

3. Komentarze są jedynie subiektywnymi opiniami internautów. Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy.

  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
Gostynińskie Centrum Edukacyjne
Strony www Płock Tworzenie stron internetowych w Płocku i okolicach. Zareklamuj się w sieci.

Reklamy

© gostynin24.pl | Wszelkie prawa zastrzeżone