Reklama

Spór o polowania w Polsce. Szykuje się wielka batalia o polskie lasy

Polowania 150 metrów od domu mogą przejść do historii. Obywatelski projekt ustawy zakłada 700 metrów, badania myśliwych i jawny rejestr. Trwa walka o podpisy.

Dziś myśliwy może legalnie oddać strzał 150 metrów od zabudowań mieszkalnych. Obywatelski projekt ustawy ma zwiększyć tę odległość do 700 metrów. To tylko jedna z wielu zmian, które mogą wywrócić polskie łowiectwo do góry nogami.

Zbiórka podpisów pod inicjatywą ustawodawczą „Uwaga! Polowanie. Zmieńmy prawo łowieckie. Na dobre” trwa do 3 września. Żeby projekt trafił do Sejmu, musi go poprzeć co najmniej 100 tys. osób. Pomysł wywołuje jednak duży sprzeciw środowiska łowieckiego.

Bezpieczeństwo mieszkańców i osób korzystających z lasów

Jedna z najważniejszych zmian dotyczy odległości, w jakiej można strzelać do zwierzyny. Obecnie granica wynosi 150 metrów od zabudowań mieszkalnych. Projekt zakłada jej zwiększenie aż do 700 metrów.

Nie oznacza to jednak bezwzględnego zakazu każdego polowania w takim promieniu. Projekt przewiduje możliwość zmniejszenia odległości do 150 metrów, jeżeli właściciel budynku wyrazi na to pisemną zgodę.

Autorzy zmian przekonują, że chodzi przede wszystkim o bezpieczeństwo mieszkańców i osób korzystających z lasów. Chcą również dać właścicielom większy wpływ na to, co dzieje się w pobliżu ich nieruchomości.

Chcesz iść na grzyby? Najpierw sprawdzisz polowanie

Kolejna zmiana może zainteresować każdego, kto spaceruje, biega, jeździ rowerem albo zbiera grzyby w lesie. Ma powstać publiczny rejestr polowań, dostępny również w formie aplikacji.

Dzięki temu przed wyjściem do lasu będzie można sprawdzić, czy na danym obszarze zaplanowano polowanie. Dzisiaj informacje o polowaniach nie są dostępne dla obywateli w prostym i jednolitym systemie.

Autorzy projektu przekonują, że lasy publiczne są wspólnym dobrem i korzystający z nich ludzie powinni mieć łatwy dostęp do informacji o odbywających się polowaniach.

Myśliwi mają przechodzić obowiązkowe badania

Projekt zakłada także wprowadzenie okresowych badań lekarskich i psychologicznych dla myśliwych.

Inicjatorzy zwracają uwagę, że osoby posługujące się bronią powinny regularnie potwierdzać, że ich stan zdrowia pozwala na bezpieczne polowanie. Obecne przepisy – ich zdaniem – nie zapewniają wystarczającej kontroli w tym zakresie.

Zaostrzone mają zostać również przepisy dotyczące alkoholu i narkotyków. Państwowa Straż Łowiecka otrzymałaby dodatkowe uprawnienia do kontroli trzeźwości, a za polowanie pod wpływem alkoholu lub środków odurzających groziłyby areszt, ograniczenie wolności albo grzywna.

700 metrów to dopiero początek zmian

Lista propozycji jest znacznie dłuższa. Autorzy chcą ograniczyć praktyki, które ich zdaniem nie mają już miejsca we współczesnym łowiectwie.

Projekt zakłada m.in. zakaz nęcenia zwierząt oraz części polowań nocnych z wykorzystaniem noktowizji i termowizji. Ograniczenia mają objąć także polowania z pojazdów i łodzi oraz niektóre formy naganki.

Zniknąć mają również komercyjne polowania organizowane dla cudzoziemców. Firmy działające w tej branży dostałyby trzy lata na wygaszenie działalności.

Większe uprawnienia otrzymałyby natomiast gminy. Mogłyby czasowo zakazywać polowań, np. podczas ferii, świąt czy w innych okresach, gdy z lasów intensywnie korzystają mieszkańcy i turyści.

Myśliwi alarmują: trzy czwarte Polski może wypaść z polowań

Propozycje wywołały zdecydowany sprzeciw Polskiego Związku Łowieckiego. Największe emocje budzi właśnie zwiększenie odległości od zabudowań do 700 metrów.

PZŁ wylicza, że po naniesieniu takich stref na mapę mniej więcej 70-75 proc. powierzchni Polski mogłoby zostać wyłączone z gospodarki łowieckiej.

Zdaniem związku możliwość uzyskania pisemnej zgody właściciela budynku niewiele zmieni. W praktyce na jednym obszarze jeden właściciel mógłby zgodzić się na polowanie bliżej domu, a jego sąsiad już nie.

Myśliwi ostrzegają też przed problemami z regulowaniem liczebności dzików oraz wzrostem szkód wyrządzanych przez zwierzęta w uprawach. Kwestionują również zakaz polowań nocnych, argumentując, że właśnie po zmroku dziki intensywnie żerują.

Autorzy projektu odpowiadają: te wyliczenia wprowadzają w błąd

Inicjatorzy „Uwaga! Polowanie” nie zgadzają się z argumentem o wyłączeniu z łowiectwa trzech czwartych Polski.

Michał Suchora z komitetu inicjatywy wskazuje, że takie wyliczenia zakładają, iż żaden właściciel nie zgodzi się na zmniejszenie wymaganej odległości z 700 do 150 metrów. Według autorów projektu to właśnie właściciel nieruchomości powinien mieć większy wpływ na to, czy w jej pobliżu można polować.

Spór dotyczy również odstrzałów sanitarnych, np. związanych z walką z ASF. PZŁ ostrzega przed ograniczeniem możliwości takich działań, natomiast inicjatorzy projektu przekonują, że proponowane ograniczenia dotyczą polowań i nie mają blokować odstrzałów sanitarnych czy redukcyjnych.

Brakuje jeszcze około 20 tys. podpisów

Do zmiany prawa łowieckiego droga jest jeszcze daleka. Najpierw inicjatorzy muszą zebrać co najmniej 100 tys. ważnych podpisów. Termin upływa 3 września.

Według informacji przekazywanych przez organizatorów akcji do osiągnięcia wymaganego minimum brakuje jeszcze około 20 tys. podpisów. Oznacza to, że ostatnie dni zbiórki mogą zdecydować o tym, czy projekt w ogóle trafi do Sejmu.

Podpisy zbierane są w całej Polsce. Osoby, które popierają proponowane zmiany w prawie łowieckim i chcą poprzeć obywatelski projekt ustawy, mogą znaleźć informacje o punktach zbiórki oraz formularz do wydrukowania na stronie inicjatywy „Uwaga! Polowanie”.

Jeżeli uda się przekroczyć wymagane 100 tys. podpisów, rozpocznie się kolejny etap – parlamentarna batalia o nowe zasady polowań. 

Już teraz widać, że jednym z głównych punktów sporu będzie właśnie liczba 700 metrów. Dla inicjatorów to bezpieczna odległość od domu, dla środowiska łowieckiego – przepis, który może radykalnie ograniczyć możliwość prowadzenia polowań w Polsce.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Państwo z kartonu 29.08.2026 14:42
Nie popieram projektu ustawy w obecnym kształcie, bo jest źle napisany. Ale warto, żeby ludzie wiedzieli jedną rzecz, która w tej dyskusji w ogóle nie pada: MYŚLIWYCH W POLSCE PRAKTYCZNIE NIE MA KTO KONTROLOWAĆ. Organem powołanym do tego jest Państwowa Straż Łowiecka. W skali kraju to kilkadziesiąt etatów, a w części województw formacji nie utworzono w ogóle. Bez całodobowego dyżuru, bez numeru alarmowego, bez dyspozytorni. Polowania odbywają się o świcie, po zmroku i w weekendy. Teraz konkret, który brzmi jak żart, ale nim nie jest. Ustawa nakazuje ministrowi środowiska wydać rozporządzenie określające, jak w siedzibach straży przechowuje się, wydaje i ewidencjonuje broń, amunicję i środki przymusu bezpośredniego, łącznie z warunkami technicznymi magazynu broni i wzorami książek ewidencji. Poprzednie rozporządzenie straciło moc 5 czerwca 2014 roku, na podstawie przepisu przejściowego ustawy o środkach przymusu bezpośredniego. Nowego nie ma do dziś. Dwanaście lat. Skutek: strażnicy nie mają jak pobrać broni na służbę, bo nie istnieje akt prawny określający, na jakich zasadach miałoby się to odbywać. Jadą w teren legitymować uzbrojonych ludzi bez broni, bo minister przez dwanaście lat nie podpisał jednego dokumentu. Ta sama luka obejmuje kajdanki, pałkę służbową i paralizator. I rzecz, którą trzeba powiedzieć wprost, zanim ktoś zrzuci winę na samych strażników: oni nie są funkcjonariuszami. Są pracownikami urzędu wojewódzkiego. Nie mają pragmatyki służbowej. Nie składają przysięgi, z której wynikałby obowiązek wykonywania zadań z narażeniem życia i zdrowia. Nie przysługuje im emerytura mundurowa ani żadne z uprawnień, jakie mają policjanci czy strażnicy graniczni. Zarabiają w okolicach płacy minimalnej. Ustawa daje im ochronę prawną przysługującą funkcjonariuszom publicznym, czyli surowszą karę dla tego, kto ich zaatakuje, i na tym koniec. Chronieni jak funkcjonariusze, wyposażeni jak nikt. Nikt w takich warunkach nie będzie ryzykował życia i nikt nie ma prawa tego od niego wymagać. Do tego ustawa zamyka ich kompetencje w granicach obwodu łowieckiego. Mandat mogą wystawić tylko za wykroczenie popełnione w obwodzie. Samochód zatrzymają tylko w obwodzie albo w jego bezpośrednim sąsiedztwie, więc transport dziczyzny na drodze wojewódzkiej jest już poza ich zasięgiem. Drugim "organem" jest strażnik łowiecki zatrudniany przez dzierżawcę obwodu. Czyli przez koło łowieckie. Kontrolowany opłaca kontrolującego. Skalę zaniedbania widać w samej ustawie: przepis o uprawnieniach straży do dziś odsyła do kolegiów do spraw wykroczeń, zniesionych w 2001 roku. To nie jest spór o to, czy poluje się dobrze czy źle. To pytanie, czy jakiekolwiek przepisy, obecne albo przyszłe, mają kto egzekwować. Dziś nie mają. I nie dlatego, że strażnicy są złymi pracownikami, tylko dlatego, że państwo stworzyło formację na papierze i nigdy jej nie wyposażyło. Jeśli mieszkacie przy lesie albo macie grunt w obwodzie łowieckim, sprawdźcie, czy w waszym województwie Państwowa Straż Łowiecka w ogóle istnieje. Często odpowiedź jest zaskakująca.

sarkazm 29.08.2026 19:19
Państwo z kartonu 29.08.2026 14:42
Nie popieram projektu ustawy w obecnym kształcie, bo jest źle napisany. Ale warto, żeby ludzie wiedzieli jedną rzecz, która w tej dyskusji w ogóle nie pada: MYŚLIWYCH W POLSCE PRAKTYCZNIE NIE MA KTO KONTROLOWAĆ. Organem powołanym do tego jest Państwowa Straż Łowiecka. W skali kraju to kilkadziesiąt etatów, a w części województw formacji nie utworzono w ogóle. Bez całodobowego dyżuru, bez numeru alarmowego, bez dyspozytorni. Polowania odbywają się o świcie, po zmroku i w weekendy. Teraz konkret, który brzmi jak żart, ale nim nie jest. Ustawa nakazuje ministrowi środowiska wydać rozporządzenie określające, jak w siedzibach straży przechowuje się, wydaje i ewidencjonuje broń, amunicję i środki przymusu bezpośredniego, łącznie z warunkami technicznymi magazynu broni i wzorami książek ewidencji. Poprzednie rozporządzenie straciło moc 5 czerwca 2014 roku, na podstawie przepisu przejściowego ustawy o środkach przymusu bezpośredniego. Nowego nie ma do dziś. Dwanaście lat. Skutek: strażnicy nie mają jak pobrać broni na służbę, bo nie istnieje akt prawny określający, na jakich zasadach miałoby się to odbywać. Jadą w teren legitymować uzbrojonych ludzi bez broni, bo minister przez dwanaście lat nie podpisał jednego dokumentu. Ta sama luka obejmuje kajdanki, pałkę służbową i paralizator. I rzecz, którą trzeba powiedzieć wprost, zanim ktoś zrzuci winę na samych strażników: oni nie są funkcjonariuszami. Są pracownikami urzędu wojewódzkiego. Nie mają pragmatyki służbowej. Nie składają przysięgi, z której wynikałby obowiązek wykonywania zadań z narażeniem życia i zdrowia. Nie przysługuje im emerytura mundurowa ani żadne z uprawnień, jakie mają policjanci czy strażnicy graniczni. Zarabiają w okolicach płacy minimalnej. Ustawa daje im ochronę prawną przysługującą funkcjonariuszom publicznym, czyli surowszą karę dla tego, kto ich zaatakuje, i na tym koniec. Chronieni jak funkcjonariusze, wyposażeni jak nikt. Nikt w takich warunkach nie będzie ryzykował życia i nikt nie ma prawa tego od niego wymagać. Do tego ustawa zamyka ich kompetencje w granicach obwodu łowieckiego. Mandat mogą wystawić tylko za wykroczenie popełnione w obwodzie.  Samochód zatrzymają tylko w obwodzie albo w jego bezpośrednim sąsiedztwie, więc transport dziczyzny na drodze wojewódzkiej jest już poza ich zasięgiem. Drugim "organem" jest strażnik łowiecki zatrudniany przez dzierżawcę obwodu. Czyli przez koło  łowieckie. Kontrolowany opłaca kontrolującego. Skalę zaniedbania widać w samej ustawie: przepis o uprawnieniach straży do dziś odsyła do kolegiów do spraw wykroczeń, zniesionych w 2001 roku. To nie jest spór o to, czy poluje się dobrze czy źle. To pytanie, czy jakiekolwiek przepisy, obecne albo przyszłe, mają kto egzekwować. Dziś nie mają. I nie dlatego, że strażnicy są złymi pracownikami, tylko dlatego, że państwo stworzyło formację na papierze i nigdy jej nie wyposażyło. Jeśli mieszkacie przy lesie albo macie grunt w obwodzie łowieckim, sprawdźcie, czy w waszym województwie Państwowa Straż Łowiecka w ogóle istnieje. Często odpowiedź jest zaskakująca.
Państwo z bibuły, karton był kiedyś...

Kaliber 7.62 28.08.2026 21:48
Każdy posiadacz broni palnej powinien przechodzić badania lekarskie jak również zaliczać ćwiczenia na strzelnicy z egzaminem końcowym. Broń i jej używanie zwłaszcza przez myśliwych to nie zabawa co często jest tak stosowane. Tylko twarde reguły a, jak się nie podoba, czy jest to za trudne to proszę zmienić hobby na grę w szachy.

ŁOWCZY 28.08.2026 20:59
POPIERAM każdy MYŚLIWY który posiada BROŃ PALNĄ powinien mieć co roczne aktualne BADNIA LEKARSKIE

J-23 28.08.2026 23:00
Zapomniałeś dodać, co pokazują statystyki (lub celowo manipulujesz), że wypadki na polowaniach nie mają żadnego związku z wiekiem i stanem zdrowia myśliwych. Lekceważenie przepisów i rutyna to są przyczyny nieszczęść, więc nawet badania u ginekologa im nie pomogą.

K-9 29.08.2026 10:31
J-23 28.08.2026 23:00
Zapomniałeś dodać, co pokazują statystyki (lub celowo manipulujesz), że wypadki na polowaniach nie mają żadnego związku z wiekiem i stanem zdrowia myśliwych. Lekceważenie przepisów i rutyna to są przyczyny nieszczęść, więc nawet badania u ginekologa im nie pomogą.
Bredzisz jak mały Kazio po dużym piwie. Statystycznie jak idę z psem to mamy pięć nóg, takie to są te statystyki. Gwarantuję ci jak by wszyscy myśliwi przechodzili badania jak każdy inny kto posiada broń palną to połowa z nich by ich nie przeszła.

J-23 30.08.2026 18:46
Nie wiem jak ty to liczysz, bo pies ma cztery, ty dwie czyli średnio macie trzy nogi. Odsyłam do szkoły podstawoqej. I tacy geniusze chcą pisać prawo.

K-9 30.08.2026 21:26
J-23 30.08.2026 18:46
Nie wiem jak ty to liczysz, bo pies ma cztery, ty dwie czyli średnio macie trzy nogi. Odsyłam do szkoły podstawoqej. I tacy geniusze chcą pisać prawo.
Widać , że ty ją ukończyłeś na Ratajach.

J-23 30.08.2026 22:20
Przywaliłeś jak łysy grzywką o parapet i jeszcze obrażasz. Szkoda słów.

kolo 31.08.2026 10:00
J-23 30.08.2026 18:46
Nie wiem jak ty to liczysz, bo pies ma cztery, ty dwie czyli średnio macie trzy nogi. Odsyłam do szkoły podstawoqej. I tacy geniusze chcą pisać prawo.
"Średnio", to masz rację ale on chyba kulawy albo pies po amputacji.

K-9 31.08.2026 11:36
kolo 31.08.2026 10:00
"Średnio", to masz rację ale on chyba kulawy albo pies po amputacji.
Widać że w jednej ławce siedzieliście.

*****102 28.08.2026 15:59
Nie dajcie się zmanipulować i nie popierajcie tej chorej ideologii. Jeśli ta głupota by przeszła (co nie daj Boże) to za trzy lata od wejścia w życie rolnik nie zbierze ziarka z pola, liczba ofiar kolizji ze zwierzyną wzrośnie lawinowo a dziki będą biegać po wszystkich miastach. Rozumiem, że za szkody w uprawach i za uszczerbek na zdrowiu ofiar wypadków będą płacić inicjatorzy nowelizacji ustawy, oczywiście ze swoich prywatnych pieniędzy. Nigdzie w Europie nie ma takich idiotyzmów, jak w Polsce.

321 31.08.2026 18:25
tak, przez ograniczenia w polowaniach zwierzęta nas zjedzą. pachnie czerwonym kapturkiem.

GajowyMarucha 28.08.2026 12:58
Kto to będzie sprawdzał w jakiej odległości myśliwy oddał strzał?

NAJPOPULARNIEJSZE
Ogłoszenia
SPECJALISTA DS. WYCEN I OFERTOWANIA SPECJALISTA DS. WYCEN I OFERTOWANIA Firma BUDROX Gostynin poszukuje osoby na stanowisko Specjalisty ds. Wycen i Ofertowania. Do naszego zespołu poszukujemy osoby dokładnej, komunikatywnej i dobrze zorganizowanej, która będzie odpowiedzialna za przygotowywanie wycen i ofert oraz współpracę z kontrahentami i dostawcami. Zakres obowiązków: • przygotowywanie kosztorysów, wycen i ofert, • analiza dokumentacji projektowej i przetargowej, • sporządzanie przedmiarów i kalkulacji kosztów, • pozyskiwanie i analiza ofert od dostawców oraz podwykonawców, • nawiązywanie i rozwijanie relacji biznesowych z kontrahentami i dostawcami, • prowadzenie negocjacji handlowych, • porównywanie ofert i poszukiwanie optymalnych rozwiązań cenowych, • współpraca z pozostałymi działami firmy przy przygotowywaniu ofert. Wymagania: • wykształcenie wyższe, • znajomość programu NORMA, • dobra znajomość MS Office, w szczególności programu Excel, • umiejętność czytania i analizowania dokumentacji projektowej, • umiejętność sporządzania wycen i kalkulacji, • komunikatywność i łatwość nawiązywania kontaktów, • umiejętność budowania i utrzymywania relacji biznesowych z kontrahentami i dostawcami, • umiejętności negocjacyjne, • samodzielność, dokładność i dobra organizacja pracy. Oferujemy: • stabilne zatrudnienie w firmie o ugruntowanej pozycji na rynku, • atrakcyjne wynagrodzenie, • zatrudnienie w oparciu o umowę o pracę, • stałe godziny pracy: 7:00–15:00, • ubezpieczenie grupowe, • dobrą atmosferę i przyjazne środowisko pracy, • możliwość podnoszenia kwalifikacji poprzez szkolenia branżowe i zawodowe, • możliwość nauki i rozwijania znajomości języków obcych, • pakiety sportowe, • możliwość rozwoju zawodowego i zdobywania doświadczenia przy ciekawych projektach. Jeśli chcesz rozwijać swoje kompetencje i pracować w stabilnej firmie z wieloletnim doświadczeniem – dołącz do zespołu BUDROX!
Majster robót bitumicznych (m/k) Majster robót bitumicznych (m/k) Firma z wieloletnim doświadczeniem w realizacji kontraktów infrastrukturalnych poszukuje kandydatów na stanowisko: Majster robót bitumicznych (m/k) Miejsce pracy: zachodniopomorskie, kujawsko-pomorskie, wielkopolskie Na tym stanowisku będziesz odpowiadać za koordynację robót drogowych w zakresie powierzonych odcinków, w tym prac bitumicznych. Będziesz nadzorować realizację zadań przez podwykonawców, brygady własne i jednostki sprzętowe oraz dbać o terminową dostawę materiałów. Zadania: • Koordynacja wykonywanych robót budowlanych w podległym zakresie lub odcinku robót bitumicznych, • Nadzór nad pracą podwykonawców, sił własnych i sprzętu, • Zamawianie materiałów i koordynacja terminów dostaw, • Dbanie o bezpieczeństwo wykonywanych prac na budowie, • Sporządzanie przedmiarów i wycen robót, • Bieżąca współpraca z innymi jednostkami wewnętrznymi spółki. Wymagania: • Wykształcenie techniczne budowlane lub wyższe o profilu budowlanym, • Doświadczenie zawodowe przy realizacji kontraktów drogowych, • Doświadczenie w koordynacji podwykonawców i sił własnych, • Bardzo dobra znajomość MS Office, • Prawo jazdy kat. B, • Umiejętność wyznaczania priorytetów, pracy samodzielnej i w zespole. Oferujemy: • Stabilne zatrudnienie i atrakcyjne wynagrodzenie, • Niezbędne narzędzia pracy, w tym auto służbowe, • Prywatną opiekę medyczną (w tym stomatologiczną) oraz ubezpieczenie na życie, • Programy wellbeingowe i grupy sportowe, • System kafeteryjny MyBenefit: karta sportowa, vouchery na zakupy, bony na wakacje i rozrywkę, • Dodatkowy dzień wolny w dniu urodzin lub imienin, • Jasno określone ścieżki kariery i szkolenia techniczne, inżynierskie i menedżerskie, • Możliwość udziału w różnorodnych projektach i zdobywania doświadczenia również za granicą, • Programy wspierające rozwój kobiet w budownictwie. Osoby zainteresowane proszę o przesłanie CV na adres [email protected] lub kontakt telefoniczny – 535 812 112. Nie odbieram? Wyślij sms, oddzwonię!
NAJPOPULARNIEJSZE

Temperatura: 13°C Miasto: Gostynin

Ciśnienie: 1023 hPa
Wiatr: 8 km/h

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama