Powielanie mitów i stygmatyzacja mogą mieć poważne konsekwencje dla pacjentów – stwierdzili w rozmowie z Medonetem.
A dr hab. n. med. Alina Kuryłowicz z Polskiego Towarzystwa Leczenia Otyłości, podkreśliła w TVN24: – Twierdzenia, że osoby chorujące na otyłość są „tłuściochami” czy „leniami”, a zwłaszcza osobami odbierającymi leki chorym na cukrzycę jest głęboko krzywdzące.
Doda: Zabierają chorym ludziom lek, żeby się odchudzić
Leki GLP-1, dotychczas wykorzystywane głównie w terapii cukrzycy, coraz częściej stosuje się w leczeniu otyłości. Ich rosnąca dostępność, brak refundacji i zainteresowanie ze strony osób publicznych budzą kontrowersje. Zwłaszcza gdy temat odchudzania staje się przedmiotem medialnych komentarzy.
W ostatnich tygodniach na temat leków GLP-1 wypowiedziała się m.in. Doda, znana z bezpośredniego sposobu wyrażania swoich opinii. W rozmowie z reporterką Jastrząb Post wyraziła swoje oburzenie wobec osób korzystających z farmakoterapii otyłości.
– Jeżeli chodzi o chodzenie na skróty, uważam to za podwójnie nieetyczne. Ludzie chorzy nie mogą sięgnąć po swoje leki, bo wszystkie tłuściochy, które są leniami, stwierdziły, że będą zabierać chorym ludziom lek, żeby się odchudzić – powiedziała.
Ona sama – jak powiedziała – osiągnęła swoją sylwetkę dzięki treningom i zdrowemu odżywianiu, a stosowanie leków uznała za podwójnie nieetyczne”. Według niej osoby, które sięgają po leki, „zabierają chorym ludziom lek, żeby się odchudzić”, a lepsze efekty daje konsekwentna dieta i ćwiczenia.
Co na to lekarze zajmujący się leczeniem otyłości?
Osoby z otyłością są pacjentami
Lekarka Katarzyna Woźniak w rozmowie z Medonetem podkreśliła, że takie wypowiedzi mogą zniechęcać osoby z otyłością do szukania pomocy medycznej. Zwróciła uwagę, że pacjenci często latami unikają wizyty u lekarza z powodu wstydu i poczucia winy, a publiczne powielanie stereotypów tylko pogłębia ten problem.
Ona także podkreśliła, że porównywanie leczenia otyłości do „drogi na skróty” jest nieuzasadnione, bo leki GLP-1 naprawiają mechanizm w mózgu odpowiedzialny za sytość, który u osób z otyłością nie działa prawidłowo.
Specjalistka dodała, że farmakoterapia otyłości to element kompleksowego leczenia, obejmującego regularne wizyty, zmianę diety, aktywność fizyczną oraz często wsparcie psychologa. Wyjaśniła, że większość osób po samej diecie wraca do poprzedniej wagi w ciągu kilku lat, a leki GLP-1 pomagają przywrócić prawidłowe sygnały sytości.
Woźniak stanowczo odniosła się również do zarzutu „zabierania leków chorym”, podkreślając, że osoby z otyłością są pacjentami, a ich choroba została sklasyfikowana przez Międzynarodową Klasyfikację Chorób. Jej zdaniem, obwinianie pacjentów za braki leków w aptekach jest nieuzasadnione, bo wynika to z decyzji firm farmaceutycznych.
Leczenie otyłości wymaga zaangażowania i wsparcia specjalistów
Dr Monika Klimek-Tulwin, obesitolog, wypowiedzi Dody oceniła w nagraniu na Instagramie. Stwierdziła, że nazywanie pacjentów „leniwymi tłuściochami” jest wyjątkowo krzywdzące. Zwróciła uwagę, że osoby zmagające się z otyłością często noszą w sobie poczucie winy i strach przed oceną, a publiczne stygmatyzowanie tylko pogłębia ich problemy.
Szymon Suwała — endokrynolog, diabetolog i obesitolog — podkreślił, że farmakoterapia jest jednym z elementów kompleksowego leczenia otyłości, obok diety i aktywności fizycznej, i nigdy nie powinna być traktowana jako alternatywa dla zdrowego stylu życia.
Lekarze podkreślają, że najskuteczniejszą odpowiedzią na powielane mity jest edukacja. Jak tłumaczy w rozmowie z Medonetem Katarzyna Woźniak, nikt nie otrzymuje recepty na lek i nie wraca po pół roku po efekty – leczenie otyłości wymaga zaangażowania, regularnych kontroli i wsparcia specjalistów.
























































Napisz komentarz
Komentarze