Są takie poranki, kiedy świat wygląda, jakby ktoś zanurzył go w miodzie. Słońce prześwituje przez złote korony drzew, na chodnikach leżą rdzawe liście, a powietrze pachnie wilgotną ziemią, drewnem i czymś trudnym do nazwania. Może nostalgią?
Jesień ma w sobie niezwykłą delikatność. Nie próbuje zatrzymać lata. Nie walczy z przemijaniem. Po prostu, zanim odda światu ostatnie kolory, maluje go najpiękniej, jak potrafi.
I być może właśnie dlatego tak bardzo nas porusza.
Ile kolorów ma jeden liść?
Zatrzymajmy się na moment przy czymś zupełnie zwyczajnym. Przy liściu, który spadł z drzewa. Z daleka wydaje się żółty. Ale kiedy podniesiemy go z ziemi i przyjrzymy mu się uważniej, odkryjemy całe bogactwo barw. Jest w nim odrobina złota, ciepła ochra, delikatny bursztyn, brąz przypominający cynamon, a czasem nawet róż, bordo i przygaszona zieleń.
Jeden mały liść, a tyle odcieni. Natura jest mistrzynią nieoczywistych połączeń. Zestawia kolory, których sami być może nigdy nie odważylibyśmy się położyć obok siebie na płótnie. Łączy rudość z fioletem, złoto z chłodnym błękitem nieba, ciemną zieleń mchu z ciepłem opadłych kasztanów. Nie potrzebuje przy tym zasad kompozycji ani wzornika barw. Po prostu tworzy. A my możemy się od niej uczyć. Nie tylko malowania, lecz także patrzenia. Bo kreatywność bardzo często zaczyna się nie od pędzla czy kartki papieru, ale od ciekawości.
Od pytania: a co, jeśli spojrzę na to inaczej?

O pięknie rzeczy, które przemijają
Jesień jest również niezwykłą opowieścią o zmianie. Liście, które jeszcze niedawno były soczyście zielone, powoli nabierają ciepłych odcieni, wysychają i opadają. Każdy przechodzi tę przemianę we własnym tempie. Może właśnie w tym tkwi jej romantyzm?
W świadomości, że nic nie pozostaje takie samo. Że pewne chwile są piękne właśnie dlatego, że nie możemy ich zatrzymać. Przemijanie nie musi oznaczać wyłącznie straty. Bywa także przestrzenią na coś nowego. Na inne spojrzenie, nowe pomysły, zmianę perspektywy.
W sztuce podobnie jak w naturze nie wszystko musi być doskonałe, trwałe i skończone. Czasem najciekawsza jest niedoskonałość. Nieregularna linia, przypadkowa plama farby, niesymetryczny kształt.
A jesień jest pełna takich małych, pięknych niedoskonałości.
Dwa jesienne ćwiczenia, które rozbudzą kreatywność 🎨
Nie trzeba umieć malować ani posiadać artystycznego talentu. Wystarczy odrobina ciekawości i gotowość do zabawy.

Ćwiczenie 1. Łowcy jesiennych kolorów, czyli stwórz własną paletę barw
Wybierz się na spacer i znajdź pięć liści, które różnią się od siebie kolorami. Przyjrzyj się im uważnie. Spróbuj odnaleźć w każdym przynajmniej trzy odcienie. Po powrocie weź kartkę i farby, kredki lub pastele. Odtwórz dostrzeżone kolory, tworząc własny jesienny wzornik.
A teraz najciekawsze: nadaj każdemu odcieniowi własną, nieoczywistą nazwę. Zamiast „brązowy” może to być „zapach cynamonowej kawy”. Zamiast „żółty” może to być „ostatni promień październikowego słońca”. A bordo? Może „ciepło zapomnianego szalika”?
Nie ograniczaj wyobraźni.
Co rozwija to ćwiczenie? Uważność na szczegóły, wrażliwość na kolory, wyobraźnię i umiejętność tworzenia nowych skojarzeń. Pokazuje też, że inspiracja potrafi ukrywać się w najbardziej zwyczajnych rzeczach.

Ćwiczenie 2. Drugie życie liścia, czyli sztuka przemiany
Znajdź jeden liść. Najlepiej taki, który jest trochę poszarpany, ma dziwny kształt albo niewielkie dziurki. Połóż go na białej kartce i przyjrzyj się jego konturom. A teraz wyobraź sobie, że wcale nie jest liściem.
Może przypomina skrzydło smoka? Fragment tajemniczej wyspy? Suknię tancerki? Żagiel statku? A może zupełnie fantastyczne stworzenie?
Spróbuj stworzyć trzy różne rysunki, w których ten sam kształt stanie się za każdym razem czymś innym. Na koniec nadaj swoim pracom tytuły i zastanów się, jak wiele różnych historii może rozpocząć jedna mała rzecz.
Co rozwija to ćwiczenie? Myślenie dywergencyjne, czyli zdolność znajdowania wielu różnych pomysłów i rozwiązań. Pomaga wyjść poza utarte schematy i spojrzeć na znane przedmioty w zupełnie nowy sposób.
Zabierz ze sobą trochę jesieni
Nie musimy zachowywać każdego liścia między stronami książki. Nie musimy też malować każdego pięknego krajobrazu.
Czasem wystarczy zapamiętać kolor nieba tuż przed deszczem. Przyjrzeć się kroplom na pajęczynie. Zauważyć, jak światło późnego popołudnia zmienia zwykłą alejkę w obraz.
Być może jesień uczy nas czegoś więcej niż wrażliwości na barwy.
Może przypomina, że warto dostrzegać piękno, zanim minie. Że zmiana jest naturalną częścią życia. I że nawet wtedy, gdy coś się kończy, wciąż możemy tworzyć coś nowego.
Bo jesień wcale nie jest pożegnaniem z kolorami. Jest zaproszeniem, żeby nauczyć się widzieć je inaczej. 🍁

Napisz komentarz
Komentarze