Reklama

Od 1 września szkolne stołówki zmienią menu na bardziej roślinne

Kuchnie w polskich szkołach będą się musiały od września bardziej otworzyć na dietę roślinną. Wprowadzona zarządzeniem szefowej resortu zdrowia zmiana wpisuje się w rosnący trend ograniczania spożycia mięsa, ale wymaga też edukacji, szkoleń personelu oraz odpowiedniego bilansowania diety dzieci. Dieta roślinna pozwala zmniejszyć ryzyko rozwoju chorób sercowo-naczyniowych, ale nieprawidłowo zaplanowana i wdrożona może doprowadzić do niedoborów ważnych składników. Eksperci podkreślają tymczasem, że dieta bezmięsna to tak naprawdę nie do końca „nowy trend" – jest mocno zapisana w polskiej tradycji kulinarnej.

– Od 1 września w Polsce w szkołach w jeden dzień w tygodniu będą posiłki oparte na diecie roślinnej. Będzie to w pewien sposób dotykało nas wszystkich. Warto poczytać o tej diecie i pewnym trendzie, który się pojawi – mówi w wywiadzie dla agencji Newseria Katarzyna Gubała, ekspertka kuchni roślinnej.

Mowa o podpisanym w połowie lutego przez minister zdrowia Jolantę Sobierańską-Grendę rozporządzeniu tzw. sklepikowym. Zgodnie z nim od nowego roku szkolnego w jadłospisach stołówek co najmniej raz w tygodniu ma się pojawić posiłek obiadowy w pełni roślinny na bazie nasion roślin strączkowych. Oprócz tego w żywieniu zbiorowym ma być preferowane podawanie do picia wody, a co najmniej dwa razy w tygodniu zupy będą przygotowywane na wywarach warzywnych. Rozporządzenie nakazuje też zwrócenie uwagi na produkty sezonowe i lokalne, możliwość zamiany produktów mlecznych ich roślinnymi odpowiednikami oraz podkreślenie roli produktów zbożowych pełnoziarnistych.

– Na pewno będzie to ciekawe z punktu widzenia dzieci, które będą sobie spróbować dań opartych na roślinach, np. na fasoli, soczewicy, ciecierzycy. Nie zawsze są to produkty, które na co dzień dzieci jedzą, a to jest główne źródło białka. Często się śmieję, że nasze babcie i dziadkowie tak jedli: fasolę, ziemniaki, kaszę. Tym nasycali własny organizm, a mięso jedli raz na tydzień. Wracamy z tym trendem do szkół. Dzieciaki będą próbowały zjeść coś zupełnie innego, pytanie, czy będą chciały próbować kuchni roślinnej, ale to jest zupełnie inny problem – mówi ekspertka.

Dotarcie ze smakami do gustów najmłodszych konsumentów nie będzie jedynym wyzwaniem, jakie będą mieli zarządzający stołówkami. Zmiana jadłospisów będzie wymagała również przeszkolenia personelu.

– Stąd szkolenia, przede wszystkim dla stołówek szkolnych, intendentek, kucharek i kucharzy, żeby tak przygotować te dania, żeby dzieci chciały tego spróbować, jak fasola, ciecierzyca czy soczewica będzie smakować i w jaką stronę będą chciały dalej iść ze swoim odżywianiem – tłumaczy Katarzyna Gubała.

Z uwagi na to Fundacja ProVeg startuje z programem „Szkoła na roślinach". Ma to być kompleksowe wsparcie dla szkół i przedszkoli we wprowadzaniu pełnowartościowych posiłków roślinnych do codziennego żywienia. Jak czytamy na stronie internetowej fundacji, program oferuje kompleksowe wsparcie dla placówek – od szkoleń dla personelu kuchennego i intendentek, przez materiały edukacyjne i komunikacyjne, po działania edukacyjne skierowane do całych społeczności szkolnych. Fundacja przekonuje, że takie wsparcie pozwoli szkołom stopniowo i w sposób przystępny wdrażać zbilansowane menu roślinne, odpowiadające na potrzeby zdrowotne, środowiskowe i społeczne współczesnej edukacji.

Zdaniem ekspertów mówiąc o „społeczności szkolnej", należy pamiętać, że tworzą ją również rodzice i opiekunowie, a to oni odpowiadają za układanie jadłospisów w domu. Przejście na potrawy jarskie jest często inicjatywą płynącą ze strony ich dorastających pociech. Z badania przeprowadzonego na Polakach w wieku 15–29 lat, którego wyniki zostały opublikowane w „Atlasie Mięsa", wynika, że 44 proc. badanych deklaruje zmniejszanie ilości spożywanego mięsa, a 8 proc. podaje, że stosuje dietę całkowicie bezmięsną (wegetariańską lub wegańską). Jeśli wyniki te zawęzimy tylko do nastolatków (15–17 lat), to 37 proc. osób ogranicza jedzenie mięsa, a 7 proc. nie je go wcale. Eksperci podkreślają jednak, że dieta bezmięsna musi być odpowiednio zbilansowana – tak, by organizmowi dostarczać wszystkich niezbędnych składników. To szczególnie istotne w okresie wzrastania.

Z badania przeprowadzonego przez naukowców z UCL Great Ormond Street w Londynie  i Instytutu „Pomnik-Centrum Zdrowia Dziecka" w Warszawie wynika, że dzieci stosujące dietę wegańską były średnio o 3 cm niższe, miały o 4–6 proc. mniejszą zawartość minerałów w kościach i były ponad trzykrotnie bardziej narażone na niedobór witaminy B12 niż osoby nieeliminujące żadnej z grup produktów. Jednocześnie dzieci te miały o 25 proc. niższy poziom lipoprotein o niskiej gęstości (LDL) – niezdrowej formy cholesterolu i niższą zawartość  tkanki tłuszczowej. Autorzy badania podkreślali, że stosując dietę wykluczającą mięso, trzeba zwracać uwagę na często zaniedbywaną suplementację witaminy B12 i witaminy D, aby zmaksymalizować korzyści zdrowotne diet roślinnych u dzieci.

– To, co dla mnie jest zawsze ważne i o czym opowiadam na swoich szkoleniach, to fakt, że dieta wegetariańska i wegańska to są diety wykluczeniowe. Wykluczamy pewne produkty i musimy je zastąpić innymi. Powinniśmy tego pilnować, a nie stosować pewne monodiety, które pojawiają się nam w trendach, czyli z jednej strony akurat teraz będzie modne białko, to będziemy jedli tylko białko roślinne, albo będziemy stawiać tylko na jakieś konkretne witaminy. Warto pamiętać, że przy tego typu wykluczeniowych dietach należy sprawdzić, jak wygląda bilans tygodniowy tego, co i jak jemy. Nie ma jednej diety cud. Musimy też pamiętać o tym, że każdy z nas ma inny organizm. Jednemu będą służyły strączki, a drugiemu trochę mniej – wyjaśnia Katarzyna Gubała.

Jadłospis oparty na daniach bezmięsnych dominował w kuchni staropolskiej – jak podają historycy, głównie z uwagi na wymiar religijny i dużą liczbę dni postnych w kalendarzu. Momentami bliższymi historycznie, w których „jarskość" potraw w polskim menu stała się wymuszona, były natomiast najpierw II wojna światowa, a potem okres Polski Ludowej. Mięso w PRL było towarem deficytowym, więc gospodynie domowe były niejako zmuszone do szukania jego substytutów.

– Trend z niejedzeniem mięsa utrzymuje się już bardzo długo. W Polsce szczególnie zauważam go, kiedy robię warsztaty kulinarne z kołami gospodyń wiejskich. Opieram je często na kuchni roślinnej, ale nie zawsze komunikuję to wprost. Raczej opowiadam o kuchni roślinnej jako o zdrowej diecie. Wprowadzam fasolę, ciecierzycę czy soczewicę do przepisów i przygotowujemy z paniami dania, które nagle okazują się super, fantastyczne. I nagle te panie mówią: o, to jest mój smak dzieciństwa, to rzeczywiście tak smakowało. Zależałoby nam na tym, żeby ludzie jedli zdrowiej i szli w stronę roślinną, która będzie odżywiała ich organizmy, a nie wyłącznie gotowych produktów – kwituje ekspertka kuchni roślinnej.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Ogłoszenia
Urokliwe siedlisko pod Gostyninem Urokliwe siedlisko pod Gostyninem Na sprzedaż urokliwe siedlisko położone w spokojnej i malowniczej miejscowości Kozice, zaledwie około 5 km od Gostynina. Nieruchomość stanowi doskonałą propozycję dla osób poszukujących miejsca do życia z dala od miejskiego zgiełku, ceniących przestrzeń, kontakt z naturą oraz możliwości, jakie daje własne gospodarstwo. Na działce o powierzchni 3711 m² znajduje się wolnostojący dom jednorodzinny o powierzchni około 100 m² z poddaszem nieużytkowym. Przed wejściem do budynku usytuowany jest zadaszony taras, który stanowi idealne miejsce do wypoczynku i spędzania czasu na świeżym powietrzu niezależnie od pogody. Wnętrze domu zostało funkcjonalnie rozplanowane i składa się z wiatrołapu, kuchni z wydzielonym pomieszczeniem gospodarczym, przestronnej sypialni, łazienki, garderoby znajdującej się przy sypialni oraz kotłowni. Budynek stwarza komfortowe warunki do codziennego życia i daje możliwość własnej aranżacji według potrzeb nowych właścicieli. Na terenie posesji znajduje się również sad oraz trzy budynki gospodarcze, z czego dwa pełnią funkcję garaży. Przestronna działka zapewnia wiele możliwości wykorzystania – zarówno na cele rekreacyjne, jak i prowadzenie niewielkiej działalności gospodarczej czy hodowlanej. Dodatkowym atutem jest możliwość dokupienia przyległego gruntu rolnego o powierzchni 4,84 ha, co stanowi doskonałą okazję dla osób planujących rozwój gospodarstwa lub inwestycję w ziemię. Nieruchomość wyposażona jest w podstawowe media: prąd, wodę oraz szambo. Okolica zachwyca spokojem, zielenią i bliskością terenów rekreacyjnych. W odległości około 6 km znajduje się Jezioro Przytomne, które jest idealnym miejscem do wypoczynku, spacerów, wędkowania i aktywnego spędzania czasu. To wyjątkowa oferta dla osób marzących o własnym siedlisku w atrakcyjnej lokalizacji, łączącej ciszę i bliskość natury z szybkim dostępem do miasta. Cena: 495 000 zł do negocjacji! Zapraszamy do kontaktu i umówienia prezentacji. Ta nieruchomość może stać się miejscem, które od pierwszej chwili poczujesz jako swój dom. Po więcej aktualnych ofert zapraszamy na naszą nową stronę internetową – znajdziesz tam pełną bazę nieruchomości oraz dodatkowe informacje. W naszym biurze prezentacja jest bezpłatna i niezobowiązująca! Kupujący płaci prowizję tylko i wyłącznie w przypadku zakupu danej nieruchomości. Obsada Biura Solid-Nieruchomości ul. Wojska Polskiego 27/67 09-500 Gostynin (budynek Poczty Polskiej) Niniejsza oferta została przygotowywana na postawie informacji uzyskanej od właściciela oraz oględzin i zdjęć nieruchomości wykonanych przez BON Solid. Jednak wszelkie informacje w niej zawarte mogą ulegać aktualizacji. W związku z czym dane zawarte w ogłoszeniu mają wyłącznie charakter informacyjny i nie stanowią oferty w rozumieniu Kodeksu Cywilnego.
NAJPOPULARNIEJSZE
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama