Podczas wywiadu nagrywanego w samochodzie na potrzeby podcastu „Duży w Maluchu” kamera uchwyciła sytuację, która szybko stała się przedmiotem publicznej dyskusji.
Nie zatrzymał się przed przejściem dla pieszych
Prowadzący auto minister sprawiedliwości Waldemar Żurek nie zatrzymał się przed przejściem dla pieszych w momencie, gdy na pasy wchodziła kobieta. Zdarzenie zauważył nawet prowadzący rozmowę, jednak minister stwierdził wówczas, że w jego ocenie piesza była jeszcze daleko od przejścia.
Funkcjonariusze Komendy Miejskiej Policji w Krakowie, po analizie dostępnych materiałów, uznali, że doszło do wykroczenia. Minister zgodził się zrzec immunitetu i przyjąć mandat karny.
Jak poinformowała policja, formalne zakończenie postępowania ma nastąpić w sobotę 7 lutego.
– W tego typu zdarzeniach policjanci nie mają dużego pola manewru – wyjaśniała w rozmowie z Onetem podinsp. Katarzyna Cisło, rzeczniczka Komendy Wojewódzkiej Policji w Krakowie.
Wszyscy jesteśmy równi wobec prawa
Sam minister jeszcze przed oficjalnym komunikatem policji podkreślał, że nie zamierza uchylać się od odpowiedzialności.
„Zasady bezpieczeństwa w ruchu drogowym obowiązują wszystkich. Wszyscy jesteśmy równi wobec prawa” – napisał w oświadczeniu.
W rozmowie z PAP potwierdził decyzję o przyjęciu mandatu, zaznaczając: – Nie ma świętych krów. To dotyczy także mnie. Błędy popełnia każdy, ważna jest refleksja i słowo „przepraszam”. Osoby publiczne powinny w takich sytuacjach dawać przykład.
Zgodnie z obowiązującymi przepisami pieszy wchodzący na przejście lub znajdujący się na nim ma pierwszeństwo, a kierowca ma obowiązek ustąpić mu drogi. Za złamanie tego obowiązku grozi 1,5 tys. zł mandatu oraz 15 punktów karnych – niezależnie od pełnionej funkcji.





































































Napisz komentarz
Komentarze