Reklama

Wisła Płock wygrała z Lechią Gdańsk

W 28. kolejce PKO Bank Polski Ekstraklasy pokonaliśmy Lechię Gdańsk 1:0 po pięknej indywidualnej akcji i golu Kyriakosa Savvidisa.

Początek meczu nie przyniósł nam wielu sytuacji podbramkowych. Pierwszą wartą odnotowania była ta, kiedy po faulu na Camilo Menie przed naszym polem karnym goście próbowali nas zaskoczyć krótkim rozegraniem i uderzeniem z kilkunastu metrów, ale z próbą Aleksandara Ćirkovicia poradzili sobie obrońcy. Później niecelnie z woleja przymierzył Tomasz Wójtowicz, a potem obejrzeliśmy krótką serię dobrze zapowiadających się ataków w obie strony, zakończoną o włos niecelną próbą Daniego Pacheco sprzed szesnastki. Groźnie zrobiło się też w 17. minucie, gdy trochę dalej z bramki z zamiarem wykopania zagranej na Tomasa Bobcka piłki wybiegł Rafał Leszczyński. Bramkarz podbił futbolówkę do góry, a napastnik zgrał do ustawionego na wprost bramki Kacpra Sezonienki. Jego strzał zdążył zablokować Marcus Haglind-Sangre. Lechia nas mogła jeszcze zaskoczyć, gdy głową uderzał Matej Rodin, na szczęście w doskonale ustawionego w tej sytuacji Leszczyńskiego. Potem swoje okazje mieli Nafciarze. Najpierw po zejściu do środka słabszą nogą do koszyczka Paulsena uderzył Zan Rogelj, a po pół godziny gry wyszliśmy na prowadzenie. I co to był za gol! W pięknej, indywidualnej akcji Kyriakos Savvidis zebrał odbitą po strzale Wiktora Nowaka piłkę, w tańcu z nią ośmieszył kolejnych rywali i z bliska z zimną krwią uderzył obok bramkarza!

Po przerwie pierwszą groźną sytuację mieli goście, ale strzał Rifeta Kapicia po rykoszecie przeszedł obok bramki. Potem po dośrodkowaniu Rogelja piłkę na klatkę przyjął Łukasz Sekulski, ale uderzył zbyt lekko. Po drugiej stronie o pokonanie naszego bramkarza bezpośrednio z narożnika pokusił się Ćirković, ale Leszczyński zachował pełną czujność i wypiąstkował piłkę. Odpowiedzieć na to mogliśmy również stałym fragmentem, ale po rzucie rożnym Nemanja Mijusković nie trafił dobrze w piłkę. Chwilę wcześniej Wiktor Nowak znalazł na 6. metrze Deniego Juricia, a ten w swoim stylu odwrócił się z obrońcą na plecach. Jego zamiary wyczuł jednak Paulsen, który skrócił kąt i zaliczył udaną interwencję. W 59. minucie dośrodkowanie z głębi pola podbił jeden z naszych zawodników, a na opadającą w strefę konfliktu piłkę nabiegał Tomas Bobcek. Na szczęście naciskany skiksował.

Drugiej fazie drugiej połowy Lechiści przejęli inicjatywę z piłką, ale Nafciarze bardzo konsekwentnie bronili swojego pola karnego i nie dopuszczali rywali do klarownych sytuacji. Odbite piłki próbowali uderzać Bobcek czy Wójtowicz, ale próby obu były blokowane przez obrońców. Taki sam los spotkał zresztą strzał Camilo Meny z pierwszej minuty czasu doliczonego. Goście nie znaleźli drogi do bramki Nafciarzy nawet z bliska, gdy idealną okazję zmarnował rezerwowy Tomasz Neugebauer i trzy punkty wraz z czystym kontem zostały w Płocku!

Kolejny mecz zagramy na wyjeździe. W niedzielę 19 kwietnia o 12:15 zmierzymy się z Bruk-Bet Termalicą Nieciecza.

Źródło: www.wisla-plock.pl

Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Ogłoszenia
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama